poniedziałek, 1 kwietnia 2013

50. Basik: Sante, "Płatki owsiane, 500g"



Ocena: * * * * 1/2

Od paru lat moje śniadanie równa się owsianka. Te płatki lubię najbardziej, bo są grube i fajnie pachną. Do tego nie są to tzw. "płatki błyskawiczne”, czyli już przez kogoś raz zjedzone, żeby nie trzeba było gotować. Nienawidzę mleka, więc płatki gotuję na wodzie (albo zalewam wrzątkiem) a następnie dodaję serek wiejski (tylko nie light!). W pochmurny lub melancholijny poranek warto na polepszenie humoru dorzucić sobie orzechy włoskie lub łyżeczkę miodu. Proponuję też zmieszać płatki owsiane z żytnimi i koniecznie posypać otrębami! 
Jak mawiał Jules Winnfield: „Hamburgers. The cornerstone of any nutritious breakfast”.

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: jak znajdę w torebce taki czarny przypalony płatek. Ale pycha!!!
2. Najgorszy moment: większość sklepów zaopatrywana jest w płatki błyskawiczne 
3. Analogia z innymi element kultury: Ceres – w mitologii rzymskiej bogini roślinnego urodzaju. Stąd angielskie „Cereal” czyli generalnie „płatki śniadaniowe” albo równie ogólnie „zboże”.
4. Skojarzenia muzyczne: KLIK !
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: dobry start do kolejnego złego dnia.
6. Ciekawostka: Do XVIII wieku owies uważany był za chwast.
7. Na dokładkę okładka: Etykieta jest niewielka a torba przezroczysta więc można się nacieszyć widokiem swobodnie ganiających płatków.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza