poniedziałek, 1 kwietnia 2013

50. pilot kameleon: FPH Ania, "Ciastka Bio Grunchy Orkiszowe"


Ocena: * * * *   

Najpierw okładka. Na etykiecie jak byk stoi hasło "Magia zdrowego smaku". Orkisz sprasowany z syropem ryżowym może dogodzić? Czy aby w najlepszym wypadku nie będzie to śrut? Hoho! Jakie zaskoczenie przy pierwszym kęsie! Dynamika, przebojowość i lekkość. Hit pełną gębą! I ten symfoniczny rozmach zbożowych składników. Jest pełny smak, a nie popiół, który wypala dziąsła! Gęsta, twarda i lekko wilgotna materia pełna przygód, za którymi twoje kubki smakowe oszaleją. I będą kazały ci kupować te ciastka każdego dnia. Ciastka Ania w Twoich ustach. O tak!

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: Są! Przywieźli! Kupię dwa opakowania.
2. Najgroszy moment: Relacja: cena jakość. Szóstka za 180 gramów to sporo. Dlatego nota taka a nie inna.
 3. Analogia z innymi elementami kultury: Wątki rolnicze w literaturze. Żniwa w "Nad Niemnem" Orzeszkowej pasują jak ulał.
 4. Skojarzenia muzyczne: Te ciastka nie kojarzą się z punk rockiem i z ambientem. Średnio kojarzą się z hard rockiem, natomiast idealnie przegryzają się z jazzem.
 5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: spaceru. Jem je głównie w plenerze. Nie ma szans, żebym doniósł opakowanie do domu...
6. Ciekawostka: Uratowałem te ciastka przed przeterminowaniem, które niechybnie nastąpiłoby w październiku tego roku. To moja mała misja wyzwoleńcza.
 7. Na dokładkę okładka: Trzeba sporo nadrobić. Towar premium, a opakowanie nijakie. Polecałbym przepakowanie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza