poniedziałek, 3 września 2012

33. Pippin: Егор и Опизденевшие, Сто лет одиночества

 Егор и Опизденевшие - Сто лет одиночества


Ocena: * * * 3/4

Świętej pamięci Jegor Letow nie miał łatwego życia. Problemy z cenzurą w schyłkowym ZSRR i odradzającej się niepodległej Rosji, czasowa utrata wzroku, której nabawił się podczas przymusowego osadzenia w szpitalu psychiatrycznym, czy nadużywanie alkoholu i narkotyków – to tylko niektóre z jego przygód. Bardziej jednak zajmuje nas dziś muzyczna strona jego wizerunku i na tej się skupmy.
Muzykiem i tekściarzem (ba, poetą właściwie) był Letow całkiem płodnym. Zapamiętany został głównie jako lider Grażdańskiej Oborony (raz jeden napisałem tę nazwę dla nieznających cyrylicy, dalej będę bezlitosny), który to zespół, jedna z najważniejszych załóg punkowych ZSRR/Rosji płyt wydał ze dwadzieścia. Oprócz niej jednak, miał i kilka pobocznych projektów, w tym, jakże wdzięcznie nazwany, Егор и опизденевшие, z którym działał w latach 1990-1993 i wydał trzy płyty (dwie w tzw. epoce, trzecią złożył ktoś ponad dekadę później).
„Сто лет одиночества” to druga i chyba najlepsza płyta grupy. Chłopaki dają tu trochę na luz, są mniej agresywni, mniej punkowi (choć i przyłożyć potrafią – vide otwierająca album „Свобода”), a przykładem tego luzu niech będą zaśpiewy Jegora w „Евангелие”, gdzie słychać wyraźnie, jak się nam chłopina śmieje. Егор и опизденевшие stawiają większy, niż macierzysta Гражданская Оборона, nacisk na melodię i dodają do tego swoistą dawkę psychodelii. Dziwne rzeczy dzieją się choćby w podkładzie do „Зря вы это всё”, drażnią przesterowane ataki gitar w „Вечная весна”. W ogóle instrumentarium i produkcja płyty dają do myślenia. Brzmienie jest mocno niechlujne (jak punk to punk!), bas nienaturalnie z przodu, perkusja albo niesłyszalna, albo tak prosta, że zastanawiasz się, czy to aby nie automat. Gitara czasem łupie jakby bez pomysłu, a czasem wygrywa kapitalne sola – najbardziej stylowe znajdziemy w „Простор открыт”. Zupełnie zaś rozbrajają instrumenty klawiszowe, wygrywające czasem tak proste dziecinne melodyjki, że diabli wiedzą – muzycy zwariowali, szydzą czy tylko dobrze się bawią? Do tego, nie dajmy się zwieść punkowej proweniencji, masa smaczków i udziwnień – tu harmonijka ustna, tam wibrafon, gdzieniegdzie skrzypce, a ówdzie flet.
Wszystko spaja jednak on – Jegor Letow i jego głos. Też nieoczywisty. Już Гражданская Oборона nie dysponowała byle punkowym krzykaczem, wokalistę wyraźnie ciągnęło do bardziej osobistej, zgoła aktorskiej interpretacji tekstów. Tutaj eksploruje właśnie te klimaty – pieśniarskie naleciałości, słowa cedzone z różną intonacją, niby niechlujnie, ale – proszę się wsłuchać - czyściutko, bez fałszu i pięknie złapane wszystkie interwały, jakie tylko przyszły na myśl. Momentami można odnieść nawet wrażenie, że warstwa tekstowa ważniejsza jest dla Letowa od muzyki, zwłaszcza w recytowanym utworze tytułowym, czy cechującym się dość szczątkową warstwą instrumentalną „Дрызг и брызг”.
Letow nie jest w Polsce postacią szczególnie znaną, a większość z tych, którzy o nim słyszeli, kojarzą punkowego buntownika przeciw systemowi (nie czas tu na opowieści, że poglądy polityczne naszego bohatera były mocno zagmatwane). Warto jednak sprawdzić mniej znaną, bardziej kolorową i zwariowaną stronę jego twórczości. Gwarantuję, że zaintryguje.

Kwestionariusz:

1. Najlepszy moment: Вечная весна в одиночной камере.
2. Najgorszy moment: Mimo wszystko nie uwolnimy się od wrażenia pewnej powtarzalności i monotonii.
3. Analogia z innymi elementami kultury: Tytuł płyty to oczywiście nawiązanie do słynnej powieści Marqueza. A „Туман” to przeróbka opowiadającej o drugiej wojnie (wróć – Rosjanie powiedzą: o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej) pieśni, wykorzystanej wcześniej w filmie „Хроника пикирующего бомбардировщика” (autorzy pieśni, jeśli kto ciekawy, to Александр Колкер i Ким Рыжов)
4. Skojarzenia muzyczne: Zappa na Syberii.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: Upadek ZSRR, młodzi punkowcy zachłystują się wolnością i wierzą, że cały świat przed nimi.
6. Ciekawostka: Utwór „Передозировка” Letow napisał w wieku lat jedenastu, po śmierci kota.
7. Na dokładkę okładka: Miło, wariacko i kolorowo. Dla Letowa i spółki był to dobry czas, mimo że Janka już nie żyła.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza