sobota, 21 czerwca 2014

76. Pippin: Pierwszomajowe pochody basowe

Przed dwudziestu z górą laty grałem w Struktórach Goldżiego na basie właśnie, ale mniejsza o to, bo i wybór funkcji w zespole był mocno przypadkowy, i sam zespół zbytniej kariery, choćby i lokalnej, nie zrobił. Więc na bok wspomnienia, bo my tu o basie. I powiadam: nieprzypadkowo angielskie "bass" ma z grubsza ten sam rdzeń, co "base" i "basis". Bo to podstawa, aksjomat i fundament. Posłuchajmy.

1. The Beatles - Rain (singel, 1966)
Lubię takie zestawienia zaczynać od Beatlesów i mądrzyć się, że od nich praktycznie zaczęło się wszystko, co najciekawsze, w muzyce rockowej, więc i teraz skorzystam z okazji. U progu psychodelicznego okresu twórczości, ukryty poza płytami studyjnymi - oto przed Państwem "Rain". I, rzecz jasna, Paul McCartney.

2. Breakout - Gdybyś kochał, hej! (Na drugim brzegu tęczy, 1987)
Może i trochę rżnięcie z Hendrixa, ale doceńmy - ekipa Tadeusza Nalepy (w tym składzie basista Michał Muzolf) czujnie śledziła, co się w świecie dzieje.

3. The Clash - Guns of Brixton (London Calling, 1979)
Skoro nikt z Kolegów nie wspomniał o tej oczywistej oczywistości, niech mi przypadnie ona w udziale.

4. The Cure - A Forest (Seventeen Seconds, 1980)
Bas głównie rozwija tu gitarowy motyw rozpoczynający główną część utworu. Ale daje to tyle mroku i ponurości, że znam takich, dla których "A Forest" to najsmutniejszy numer świata i chcą, żeby im go zagrać na pogrzebie.

5. Zdzisława Sośnicka - Pożegnanie z bajką (Akademia Pana Kleksa, 1983)
O wielkości tej piosenki, o wzruszeniu, które powoduje, czy to w kontekście filmowym, czy bez niego, można rozprawiać godzinami. Nie przegapmy i partii basu Arkadiusza Żaka. Polski pop przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (sprawdźcie też Krystynę Prońko) niespodziewanie dzielnie i bez obciachu dotrzymywał kroku światowej modzie na funk i disco.

6. Rendez-Vous - A na plaży... Anna (Rendez-Vous, 1986)
Coś jak wspomniane wyżej "Strzelby z Brixton" - dziarski basowy motyw na otwarcie, który ciągnie cały utwór. Ale przypomnijmy go, ten utwór znaczy, bo jest jednym z najlepszych polskich numerów nie tylko nowej fali, ale i całej dekady.

7. Metallica - Orion (Master of Puppets, 1986)
Araya sroce spod ogona nie wypadł, ale za najlepszego basistę wielkiej czwórki thrashu uchodził świętej pamięci Cliff Burton. Czy dobrze sobie radził w takim na przykład "Orionie" - sprawdźcie sobie tutaj.

8. Kult - Polska (Posłuchaj to do ciebie, 1987 (choć w sumie dopiero reedycje))
Wiem, banał i oczywistość. Ale przypomnijcie sobie - na pewno byliście na niejednym koncercie Kultu. I TEN moment, kiedy po dobrych dwóch godzinach schodzą, wy czekacie, aż wyjdą na bis, światła się jeszcze nie zapalają, a Jeżyk Wereński zaczyna grać TEN motyw.

9. The White Stripes - Seven Nation Army (Elephant, 2003)
Ty, to gra gitara czy bas? Chyba oba równo. A może nie? Niee, jednak bas. Nieważne. Najlepszy riff XXI wieku.

10. Armia - Anima (Der Prozess, 2009)
Kto był najlepszym basistą Armii? Pablo Piotrowski czy Doktor Kmieta? Matematyczna wręcz, do bólu zimna precyzja, czy finezja i pewien duch improwizacji? Sam nie wiem. ale posłuchajmy Kmiety. Zwłaszcza tak od 5:37.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza