wtorek, 23 września 2014

81. pilot kameleon: Does Humor Belong in Music?

Znów kwartał za nami. Tryby czasu nieubłaganie nas mielą. Zatem pora na kolejną listę. Humor! Idzie jesień, trzeba czerpać pozytywne bodźce z każdego możliwego źródła. Zatem jakie śmiesznostki można wyciągnąć z muzyki? Ano różne. Bo i muzyczne, i okładkowe, i wideoklipowe, i tekstowe... Można wchodzić na poziomu dyskretnej ironii, jak i bazować na totalnej głupocie. Co kto lubi. Zatem poniżej dyszka ode mnie [w układzie bez układu]. I jeśli Ciebie to nie śmieszy, to już Twój problem. *

* Tłumaczyć się z tego, co cię śmieszy, to jak tłumaczenie kawałów. Zawsze słabe.

The Users – Galwanick Story [z płyty Nie idź do pracy]
Tutaj zawieram humor całego yassu oraz esencjonalną i niezrównoważoną nawijkę Tymańskiego. Bardzo króka historia, która potrafi rozbawić mnie właściwie zawsze. Przed Państwem poeta Galwanick.

Dead Infection – split z Parricide
Popatrz na okładkę z kotem Hitlerem, wyłap wszystkie smaczki i nawiązania. Za każdy dostaniesz punkt. Najlepsza okładka ever.

Apteka – Korow-D [z płyty Urojonecałemiasta]
Jedna z najbardziej radykalnych przeróbek, która w pewnym momencie przeradza się w jakąś orgiastyczną fantazję pełną humoru typowego dla Apteki. Z francuskim akcentem. I obciągniętą rurką.

Rolling Stones – She's Was Hot [z płyty Undercover]
Mało znany kawałek The Stones. No i nie ma się co dziwić, bo w sumie to... nie porywa. Klip też nie podbił telewizorów. A szkoda! Bo to, co się tam wyprawia to jest TOTAL. Nie będę psuł zabawy, proszę zerknąć.

Green Jelly – Misadventures of Shitman [z kasety wideo Cereal Killer]
No dobra, tutaj jest już humor bardzo specyficzny. Na trzeźwo nie podchodź. Przygody Shitmana. Tyle powinno wystarczyć, reszta w linku. A jak komuś przypadnie do gustu, powinien zaznajomić się z materiałem "Cereal Killer". Absolunie najlepszy materiał muzyczno-dźwiękowy, jaki pojawił się na kasecie VHS.

Acid Drinkerd – Are You A Rebel? [okładka winyla, kasety i płyty kompaktowej]
To zawsze mnie śmieszyło. Jak miałem 12 lat, to zwariowałem na punkcie "Mike'a Cwela" czy "Baby z brudnymi syrami". No i ta okładka! Taka zabawna, taka śmieszna! Przez lata miłość stygła, by... ostatnio znów przybrać na sile.

Ramones – One, Two, Three, Four [całe Ramones, zawsze Ramones]
Powtarzane setki razy przed każdym kawałkiem przestaje pełnić rolę startera, a staje się wspaniałą mantrą, esencją punkowej witalności. Powtórz i posłuchaj to milion razy, a wtedy poczujesz.

PIL – This Is Not A Love Song [z płyty This Is What You Want... This Is What You Get]
To nie jest piosenka o miłosna. Nie, to zdecydowanie nie jest pisoenka miłosna. Nie, to z pewnością nie jest piosenka miłosna. To z pewnością jest John Lydon i zespół PIL.

Dead Kennedys – Too Drunk To Fuck [z singla Too Drunk Too Fuck]
Motto dla każdego, kto lubi mocno popić. Uważaj, bo nie dasz rady! A to tylko jedna z propozycji wujka Jello, który zgryźliwie, ironicznie, a czasem dosadnie komentował i komentuje otaczającą rzeczywistość.

Desert Session – Ending [z płyty Desert Session vol 7&8]
Ośmieszenie jednego z archetypów rockowego grania. Ekstatyczny finał kompozycji stał się osobnym utworem. Miazga.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza