wtorek, 23 września 2014

81. Basik: "Does Humor Belong in Music?"

Miała to być lista jesienna, pełna liści, deszczu i melancholii. Ostatecznie uznaliśmy, że przewrotnie napiszemy o tej zabawniejszej stronie muzyki, mimo niskiego ciśnienia i szarego nieba za oknem. Z poczuciem humoru jest jak z dupą, każdy ma trochę inną i każdego kręcą inne, więc nie wszystko pewnie Was rozbawi. Wybrałem rzeczy, które nie są jednoznacznie komediowe, o zdecydowanie mroczniejszym charakterze. Zaczynamy jednak od jednej z najgłupszych piosenek artysty, o którym można by zrobić oddzielną listę śmieszności, i którego w takim zestawieniu nie może zabraknąć. Listę proszę czytać łącznie z klipami w linkach, warto zapoznać się z tekstami piosenek.

Frank Zappa – He’s So Gay (Does Humor Belong in Music?,1984)
Fani „progresywnego” FZ pewnie omijają takie rzeczy z daleka, ale nie da się ukryć, że na drugim końcu jego twórczości stoją takie o to wspaniałe i kretyńskie zarazem piosenki jak ta. A humor w jego muzyce jest obecny nawet w najbardziej pompatycznych i „poważnych” rzeczach.

The Beatles – Maxwell’s Silver Hammer (Abbey Road, 1969)
Maxwell ma uniwersalne rozwiązanie na wszystko. Jeden z najśmieszniejszych tekstów Beatlesów utrzymany w groteskowej, lekko makabrycznej konwencji. Śmieszne* mimo tego, że w stereo. Bang, Bang! Clang Clang! 

*(McCartney zieje pod koniec drugiej zwrotki, rozśmieszony w trakcie nagrywania przez Lennona, więc podwójnie śmieszne).

Anal Cunt – I Don’t Wanna Dance (Morbid Florist, 1993)
Najgorszy (najlepszy) zespół na świecie i kopalnia śmieszności, dzięki takim evergreenom jak: “Hitler Was a Sensitive Man”, „Your Kid is Deformed” albo „I Pushed Your Wife In Front of Subway”. Tym razem w przeróbce znanego szlagieru Eddiego Granta w wykonaniu prawie tak świetnym jak oryginał.

Świetliki – M-Mordestwo (O.gród K.oncentracyjny {dwa dni później}, 1995)
„Troszeczkę na dywanie, troszkę na podłodze”.

Type O Negative – My Girlfriend’s Girlfriend (October Rust, 1996)
Geniusz Type O Negative polega na tym, ze nigdy tak do końca nie da się określić proporcji, ile w tym wszystkim jest powagi a ile zabawy, ile piękna i kiczu. Tak to wszystko jest ze sobą fenomenalnie wymieszane. Stay Negative!

Nick Cave – Lay Me Low (Let Love In, 1995)
Nick refleksyjne, z dystansem i autoironią o tym, co będzie, gdy kopnie w kalendarz. W sumie bardzo pozytywna rzecz.

Rocky Horror Picture Show – Sweet Transvestite (The Rocky Horror Picture Show, 1975)
"I'm just a sweet transvestite from Transsexual, Transylvania". Milion gwiazdek dla Tima Curry.

H. P. Lovecraft Historical Society - Tentacles! (Shoggoth On The Roof, 2003)
Niebezpiecznie zabawna parodia „Skrzypka na dachu” w śmiecie Lovecrafta. "How does it sit on such a pointy roof? I can tell you in one word: Tentacles!". Jest też oczywiście najsłynniejszy: “If I Were A Deep One”

Tymon & Transistors – Song o Grzywce (Wesele, 2004)
Lech Janerka, kosmos i powtórka z mniej znanych pierwiastków układu okresowego.

Electric Six – Taxi to Nowhere (Señor Smoke, 2005)
Najbardziej znane rzeczy: “Gay Bar” i “Danger! High Voltage” mimo, że urywają dupę, nie pasują do koncepcji mojego zestawienia. Wolę nostalgiczne, poetyckie i głupawe „Taxi to Nowhere”. Dick Valentine to najśmieszniejszy głos muzyki rockowej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza