poniedziałek, 10 marca 2014

71. Basik: 5x500



Arcade Fire – Her

* * 1/2
Filmu jeszcze nie widziałem, ale gdybym miał scharakteryzować go na podstawie tej ścieżki dźwiękowej to byłby to ckliwy, gładki i wiejący nudą obrazek. Nieangażujace melodyjki, przyjemniuśkie brzmienia pianinka, czyli coś w sam raz dla wrażliwych nastolatków kochających rowery, gofry, ławki w parku, słońce, powiewy wiatru, swetry, radość, smutek, kosmyki włosów i yerbatę. 100% cukru w cukrze. Chciałbym, aby ten film jednak nie był tak przeciętny i nie terroryzował słodyczą.



Have a Nice Life – Unnatural World

* * * 2/3
„Unnatural World” swoim brzmieniem zasysa rzeczywistość dookoła. Słuchanie tej płyty kojarzy mi się ze Joy Division grającym z oddali, jakby ktoś puszczał ich z odjeżdżającego pociągu. Albo z drugiego końca tunelu. Kojarzy mi się również z wspaniałym i klimatycznym Slowdive. To jest jak poszukiwanie muzyki w nieustającym szumie, szukanie dźwięków za mgłą pogłosów. Kosmiczne echo muzyki. Bardzo melancholijna i piękna rzecz, choć nie na tyle, żeby się powiesić. Zamiast tego ma się ochotę posłuchać jej raz jeszcze.


Jacaszek – Pieśni

* * *
Ambient jak to ambient. Jednym wjedzie bez smarowania, innym znowu udzieli się agresywne ziewanie. W przypadku albumu Michała Jacaszka mamy tutaj jednak mały twist. Płytę „Piesni” wypełniają parafrazy utworów religijnych od „Z dawna Polski Tyś Królową” po „Bogurodzicę”. Sprawa kontrowersyjna, szczególnie w kraju gdzie ta religia niejednokrotnie powoduje wzrost ciśnienia w różnorakich środowiskach. Osobiście nie jestem w stanie nacieszyć się w pełni tym albumem, zbyt dużo negatywnych związków asocjacyjnych zalega mi w głowie, gdy słyszę te melodie. Nie zmienia to faktu, że wersje Jacaszka potrafią wyciągnąć z tych utworów mroczną, mistyczną ludowość, którą lubię.




Kriegsmachine – Enemy of Man

* * * *
Prawie że przegapiłem moment kiedy black metal przestał być muzyką dla kuców a stał się jednym z bardziej cenionych gatunków przez miłośników ambitniejszej muzyki. XXI wiek to nowa epoką dla blecurów, dzięki licznym mezaliansom z innymi gatunkami, poszukiwaniem nowych brzmień a nawet wyjściem poza estetykę okultystyczną. Krakowski Kriegsmachine nurt blackowy również traktuje autorsko a jego „Enemy of Man” tylko z pozoru przypominana tradycyjną „pralkę”. Diabeł tkwi (dosłownie) w szczegółach. W poplątanych, drżących dźwiękach gitar tworzących niezwykłe struktury dźwiękowe, które kojarzą się bardziej z muzyką noise niż z metalem. Cały album to właściwie jednostajny, hipnotyzujący szum o pięknych i chaotycznych fakturach. Klasa!




Sun Kil Moon – Benji

* * *
Skumaj to. Gościu z gitarą akustyczną śpiewa piosenki o tytułach takich jak: “I Can't Live Without My Mother's Love”, albo “I Love My Dad”. Tak, zgadza się. Smutny pan gra smutne akordy i śpiewa smutne teksty. Teksty napisane z szczerością sześciolatka, trzeba dodać. Chciałbym napisać jak bardzo straszne i obciachowe są te jego opowieści, ale ponad poziomem pretensjonalności utrzymuje się dzięki bardzo przekonywującej barwie głosu i nieskrępowanej osobowości.
Kwestionariusz: 
2. Najgorszy moment: Powyższe zestawienie przeznaczony jest raczej dla ludzi z trudnością w zasypianiu, nadpobudliwych lub z nadciśnieniem. 
3. Ciekawostka: Film „Her” zdobył Oskara 2013 za najlepszą piosenkę w wykonaniu Karen O – równie nijaką z resztą jak ścieżka Arcade Fire.  
4. Na dokładkę okładka: Tom Selleck na okładce Her wynagradza wszystko.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza