wtorek, 12 listopada 2013

65. Basik: Leonard Cohen, "Death Of A Ladies' Man"


Ocena: * *

„Śmierć Bawidamka” (buahahahaha). Jasne! Wystarczy napisać teksty o ciemnej stronie grzmocenia i już przechodzi się z ligi grzecznych i romantycznych do ekstraklasy niesfornych artystów. Takiego wała! Pseudoskandalizująca otoczka tekstów pozostawia tak naprawdę wrażenie wstępowania na wyższy level podlizywania się publiczności.  Nic się nie zmieniło, a nudziarz-man drąży głębiej pokłady nudziarstwa.
Wyjście z kameralnej stylistyki folk, którą nawet darzę sympatią w kierunku rozbrykanych, gargantuicznych aranżacji to tylko metamorfoza z bycia ślimakiem do bycia ślimakiem dyrygującym orkiestrą ziewających ślimaków. Legendarny producent i morderca Phil „chyba ją zastrzeliłem” Spector odpowiedzialny jest tu właściwie za całość warstwy muzycznej i klasyczną dla niego aranżacyjną „ścianę dźwięku”. Tych bogatych aranżacji słucha się miło i przyjemnie tylko na usta ciśnie się pytanie: po co? Po co, skoro podstawą są tu utwory biesiadne, muzyka dla wszystkich wind świata i Raryli Modowicz. Ach, jak gracko przycina sax w „Memories”, aż sam mam memories związane z czasami, kiedy jako dziecko podrygiwałem na zabawach weselnych. „Don’t Go Home With Your Hard-on” poza fenomenalnie czekoladowym tytułem, wyróżnia się jarmarcznym rytmem o równie wysokim stężeniu weselnego kakao. Dodajmy niezbyt ciekawy głos Leonarda Cockera połączony z licznymi fałszami i otrzymujemy prawdziwą bombę zdolną rozpierdolić Mur Chiński albo piramidy w Gizie. Kaleczenie refrenu w „I Left a Woman Waiting” jest absolutnie nie do zniesienia. Fałsze są fajne ale zazwyczaj nie są fajne. Nie dziwię się, że Cohen w późniejszej karierze przestał śpiewać a zaczął rapować. W utworze tytułowym również ślizga się z melodią, ale to tak naprawdę jedyny trzymający poziom i wciągający utwór na płycie – glamowa ballada powiedzmy w stylu Roxy Music.
Leonard Cohen na „Death of the Ladies’ Man” to jeszcze nie epoka koszmarnych bezjajecznych walczyków dla emerytów i rencistek, ale potencjał widać na kilometr.
Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: W trakcie sesji nagraniowej zarejestrowano 15 utworów, na płycie zamieszczono tylko 8.
2. Najgorszy moment: W trakcie sesji nagraniowej zarejestrowano 15 utworów, na płycie zamieszczono aż 8.
3. Analogia z innymi element kultury: biesiada, kolorowe jarmarki, sax & sex.
4. Skojarzenia muzyczne: doo-wop, glam rock, ale głównie gówno.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: sprawdzania ilości znaków niniejszego tekstu w edytorze i, czy wyrobiłem założoną wierszówkę.
6. Ciekawostka: Tyle ciekawych płyt wyszło w 1977 roku… S/T The Clash, “Pink Flag” Wire, “Low” Bowiego , debiut Ramones, “My Aim is True” Elvisa Costello, “News Of The World” Queen… świetny rocznik.
7. Na dokładkę okładka: Nietęga mina artysty uchwyconego w tzw. pozycji girl-boy-girl została uchwycona dokładnie w momencie gdy pojął, co tak właściwie nagrał z Philem „przypadkowe samobójstwo” Spectorem.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza