niedziela, 22 września 2013

61. Pippin: Sprzęgło, (...)! O sprzężeniach gitarowych słów kilka...

Masz gitarę, masz wzmacniacz, kręcisz gałkami i jazda! Prędzej czy później trafisz na ten charakterystyczny moment, gdy Twój dźwięk z głośnika wróci do przystawki. I - jak to w muzyce rockowej bywa - ów pozorny błąd, dysonans i zakłócenie stał się jednym z najulubieńszych - ba! najpospolitszych - efektów, używanych przez gitarową brać. Czy to delikatnie i subtelnie, czy uporczywie aż do pisku - sprzęgało, sprzęga, sprzęgać będzie i bardzo często sprzęgać musi.
Poniżej wybrana dziesiątka i słowo komentarza. Nie twierdzę, że są to najlepsze przykłady sprzężeń gitarowych. Nie twierdzę nawet, że moje ulubione - nie sądzicie chyba, że przygotowując tę listę, przeryłem uczciwie wszystkie płyty, które znam albo przynajmniej wszystkie, które mam w domu. Tak dobrze nie ma - te wybrałem i tyle. I jeszcze jedno - mamy tu zdecydowaną nadinterpretację kawałków, zaczynających się od sprzężenia typu piszczącego. Bo takie najbardziej lubię i kropka.

The Beatles - I Feel Fine (singel, 1964)
Jak dla mnie pierwowzór i baza. Wiadomo - prawie cała współczesna muzyka popularna ma swój początek u Beatlesów w ten czy inny sposób. Więc i Beatlesom musiało się przydarzyć zacząć numer od sprzęgła. Na pewno nie byli pierwsi, na pewno było to jednak jeszcze nowatorskie.

The Velvet Underground - European Son (The Velvet Underground and Nico, 1967)
Ale poszedł ten Pippin na łatwiznę, nie? Z całej dyskografii Velvetów mógł wygrzebać jakiś mniej znany diamencik, ale zamiast tego przyłożył czymś oczywistym aż do bólu. Cóż czynić, z utworów, które w swej idei bazują głównie na sprzężeniach i przygodach pokrewnych, to właśnie "European Son" jawi się wzorem do naśladowania.

Bauhaus - Dark Entries (In The Flat Field, 1980)
Ej, stary, gdzie lata siedemdziesiąte? Gdzie Hendrix, Zeppelini i Neil Young, których to niby tak uwielbiasz? Nie ma - raz, że sami znajdziecie ichnie sprzęgła bez problemu, dwa - że z każdego z nich można by układać długie listy. Trzy - że jak wspomniałem, lubię, jak utwór, a jeszcze lepiej jak cała płyta, zaczyna się takim właśnie piskiem. Dokładnie jak na debiucie Bauhaus.

Sonic Youth - Silver Rocket (Daydream Nation, 1988)
Wahałem się - Sonic czy Pixies? A, niech będzie Sonic. Wcale nie najlepszy utwór, choć z mojej ulubionej ich płyty. A jak ktoś woli coś innego, to niech słucha reszty dyskografii, materiału na pewno nie zabraknie.

Nirvana - Paper Cuts (Bleach, 1989)
Przyszedł grunge i niektóre stare patenty wróciły do łask. Zanim Cobain i spółka podbili świat następną płytą, zanim przysiedli na krzesełkach z akustycznymi gitarami, debiutowali pięknym, brudnym gitarowo albumem. A na nim sprzęgło na sprzęgle.

Alice In Chains - Rain When I Die (Dirt, 1992)
No właśnie, przyszedł grunge. Alice In Chains oferowali kompozycje nieco wolniejsze, bardziej dołujące i psychodeliczne, czego mamy tu najlepszy przykład. Sprzęgło na wejściu tylko potęguje niewesoły nastrój, jaki dominuje na albumie.

Pearl Jam - Hey Foxymophandlemama, That's Me (Vitalogy, 1994)
Zgłupiał? Chce nam zaserwować tu same grunge'owe kapele? Poniekąd tak, ale nie do końca - spójrzcie, ten kawałek Pearl Jam jest inny, niż wszystkie inne w jego dorobku. Nie ma nic wspólnego z powszechnym obrazem muzyki z Seattle. Wyrasta raczej ze wspomnianego wyżej "European Son" albo z "Revolution 9" Beatlesów. Czyli cały jest pełen sprzężeń, przetworzeń i dziwnych odgłosów, a nazwanie go piosenką nijak nie wydaje się słusznym. Aha, Soundgarden Wam odpuszczę.

Kazik Na Żywo - Las Maquinas De La Muerte (Las Maquinas De La Muerte, 1999)
Każda zwrotka, ze szczególnym uwzględnieniem pierwszej jedzie na takim ślicznym sprzężeniu, że właściwie ani riffu, ani nawet sekcji rytmicznej zbytnio już nie potrzeba. Wystarczy głos Kazika. Znajdź mi chłopca, byleby nie miał wąsów!

2Tm2,3 - Biada, Biada (888, 2006)
Litza raz jeszcze, tym razem nieco bardziej klasycznie. Chociaż znów sprzęgło rozłożone na dłuższą ilość sekund. Jakby dobrze policzyć, to może i nawet na większą część utworu, wszak "888" nie charakteryzuje się długimi numerami.

Queens Of The Stone Age - Kalopsia (...Like Clockwork, 2013)
Na deser Josh Homme. I to taki całkiem świeży, tegoroczny. "Kalopsia" zaczyna się onirycznie, nawet może i trochę nudzi. Ale wybija 1:09 i od razu się ożywiamy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza