poniedziałek, 30 września 2013

62. Azbest: Osjan "Roots"

Osjan - Roots
****1/2

Od dawna ludzi intrygowały podobieństwa pomiędzy różnymi kulturami. Bo jak to możliwe, że w różnych miejscach globu budowano piramidy i mumifikowali zmarłych? Oczywiście najprostsze wyjaśnienia (że kamienne bloki najłatwiej ułożyć w stertę, a chcąc coś zakonserwować bez lodówki trzeba wysuszyć), są zbyt prozaiczne. Zakładano więc, że ludzka cywilizacja powstała w jednym ośrodku, nim rozprzestrzeniła się po ziemi niczym wirus. Siedziby tej kolebki kultury upatrywano w miejscach takich jak Atlantyda, Mu czy Lemuria. Obecnie pomysł ten jest raczej wyśmiewany (choć nie zarzucony - vide "Aliens vs Predators") trzeba jednak przyznać, że jest to koncepcja dająca do myślenia. O ile jednak możemy się domyślać pewnych cech tej "pra-cywilizacji" - wierzeń czy architektury, to jak mogła brzmieć ta muzyka? Jak brzmiałby lemuryjski folk? Prawdopodobnie najbliżej tych dźwięków znajdziemy się słuchając muzyki Osjana.
Zespół od ponad 40 lat tworzy swoją muzykę grając na etnicznych instrumentach ze wszystkich zakątków globu. Tylko na tej płycie użyli ich ponad tuzin - od tak prozaicznych jak flet i gitara, przez kongi i drumlę aż po tak egzotyczny jak kayagŭm. Dzięki temu udaje im się uzyskać niezwykle różnorodną i oryginalna muzykę. Osjan funduje słuchaczowi prawdziwą wędrówkę w czasie i przestrzeni. W obrębie jednej tylko płyty możemy odnaleźć dźwięki kojarzące się z dalekim wschodem, wielkimi równinami, afrykańskie rytmy, a nawet muzykę średniowieczną! Ten (improwizowany w dużej mierze) free folk jest zróżnicowany również jeśli chodzi o rozpiętość nastrojów. Ta muzyka potrafi płynnie przejść od zwiewnych, natchnionych dźwięków do porywającego, transowego rytmu. W dodatku mimo swojej egzotyki brzmi niezwykle naturalnie.
Pomysł na granie w swym postmodernizmie iście dwudziestowieczny, ale odwołujący się do prakorzeni naszej kultury. I jak karkołomny by nie był muzykom Osjana udało się uniknąć sztuczności i tandety. O całe lata wyprzedzając modę na World Music tworzyli synkretyczną mozaikę złożona z elementów pochodzących z różnych miejsc i czasów. Pozornie nieprzystające do siebie fragmenty ułożyły się w spójną całość.

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment:
łykam w całości, choć najbardziej lubię gdy zespół zapamiętuje się w transowym rytmie.
2. Najgorszy moment: nie zauważyłem.
3. Analogia z innymi element kultury: Däniken?
4. Skojarzenia muzyczne: liczne, ale tak naprawdę nic konkretnego.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: dobrze mi się przy niej gotuje pilaw.
6. Ciekawostka: Zespół został założony przez Jacka Ostaszewskiego (wówczas ceniony muzyk jazzowy) i Marka Jackowskiego (najbardziej znany z Mannamu).
7. Na dokładkę okładka: kojarzy mi się z naskalnymi malowidłami, ale z domieszką nowoczesnej kanciastości.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza