wtorek, 19 lipca 2011

06. pilot kameleon: Tomasz Budzyński, Osobliwości


Ocena: ***3/4

O tym, że może być inaczej niż zwykle świadczył już „Freak”, ostatni studyjny album Armii, który odbiegał mocno od dotychczasowej stylistyki zespołu. Były też enigmatyczne zapowiedzi nowej płyty Trupiej Czaszki. Ten album, podobno w założeniach rewolucyjny, niestety do tej pory nie ujrzał światła dziennego. Niespodziewanie jednak pojawiła się płyta solowa Tomasza Budzyńskiego. Zaskakująca, odmienna od „Luny” i „Tańca szkieletów”, w jakiś sposób wyzywająca, ale z zawartością jasno wynikającą z dotychczasowego dorobku tego artysty.
Można powiedzieć, że muzycznie ta płyta wyrosła „za siódmą górą”. Podobne myślenie i wrażliwość. Rogalów jest na tej mapie. Bardziej duchowo niż realnie. Są również inne tropy. Zawsze obecne w twórczości Budzyńskiego natchnione Dead Can Dance, są też potężne, wykrzywione uderzenia pełne ech Killing Joke, jest również ślad muzyki żydowskiej. Z tym, że nie jest to Masada, tylko wiejski cadyk mieszkający gdzieś na peryferiach przedwojennej Polski. Rytmika bywa etniczna, ale to nie przeszkadza, by album kojarzył mi się z podróżą na wschód dawnej Polski. Jest tam kresowe miasto z filharmonią. Ludzie czasem tu zachodzą. Dyrygent, choć swój chłop, miewa zapędy wyrastające poza horyzonty tej mieściny. Miasto jest zelektryfikowane. Minimal. Jest też saksofon, a wszędzie pełno much. Dziwadło, chciałoby się rzec. To taki szkicownik wypełniony notatkami, które na początku wydają się nie być związane ze sobą, by po wnikliwej lekturze stać się całością. Nade wszystko to jednak płyta Budzyńskiego, a powyższa wyliczanka ma tylko naszkicować terytorium, po którym artysta się świadomie porusza. Muzyk w każdym dźwięku odciska silnie swoje piętno. To jego wrażliwość, jego podróż poprzez światy odległe i bliskie. Jego walka z rozterkami, wątpliwościami, samym sobą.
„Osobliwości” są świadectwem poszukiwań muzyka. Częściowa rezygnacja z dotychczasowych współpracowników na rzecz nowych, kolejne wyjście z samego siebie i odkrywanie nowych terenów muzycznych pokazuje, że Budzyński nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, że mu się chce. Mnie też się chce. To kolejny początek. I o to w tej płycie chodzi.

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: „Osobliwości” są płytą „długodystansową”. To przygoda na lata. Albumy tego typu nie pojawiają się niestety często, ale każdy kolejny powrót do tej płyty zapewnia nowy etap wtajemniczenia.
2. Najgorszy moment: „Bestiarium”, do którego do tej pory nie potrafiłem się przekonać. Nie odpuszczam jednak.
3. Analogia z innymi elementami kultury: Opowiadania Brunona Schulza. „Sierpień” pasuje idealnie.
4. Skojarzenia muzyczne: Budzyński ma swój własny styl, ale można wskazać tu echa Dead Can Dance, Killing Joke oraz muzyki żydowskiej.
5. Kontekst. Nie dotknąłem w swojej recenzji tekstów Budzyńskiego. Kto jednak posłucha płyty, zobaczy jak istotną rolę one odgrywają.
6. Ciekawostka. Żadna to ciekawostka, ale płyta została nagrana w poznańskim studiu Free Fly Music. W sesji udział wzięli Karol Nowacki, Łukasz Kluczniak oraz Michał Garstecki, który był równocześnie realizatorem nowego materiału.
7. Na dokładkę okładka. Trzecia solowa płyta Budzyńskiego ma okładkę najlepszą ze wszystkich dotychczasowych. A konkurencja jest mocna.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza