wtorek, 14 czerwca 2011

04. Azbest: Pure Reason Revolution "Hammer and Anvil"

Pure Reason Revolution - Hammer and Anvil

Ocena: * * 1/2

Otwierający płytę „Fight Fire” ma sporo ognia i przyjemnie się go słucha. Aż przypomniały mi czasy młodości. A później to już tylko gorzej. Większość płyty jest nudna, na jedno kopyto, bez pomysłu ani nawet ciekawych melodii. Co gorsza stylistyka obrana przez zespół woła o pomstę do nieba.
Generalnie to rock wzbogacony solidną dawką elektroniki. Z przewagą electro. Gitary niby ciężkie, ale kompletnie bez czadu. Przypomina to zbiór niewydanych kawałków Smashing Pumpkins z czasów „Adore” czy Depeche Mode z „Ultry”. Tyle tylko, że nawet odrzuty Corgana z reguły prezentują wyższy poziom niż kompozycje Pure Reason Revolution. Ostrzejsze fragmenty jeszcze można przełknąć, ale gdy zespół zbłądzi w bardziej popowe rejony to już wyć mi się chciało.
Takie eksperymenty z brzmieniem były w modzie z 10-15 lat temu. Wtedy wydawały się świeże i nowatorskie. Teraz to koszmarny muzyczny skansen. Jak można było nagrać taką płytę w roku 2010? Chyba, że retro znów w modzie, ale się nie poznałem. Może tym razem na fali jest druga połowa lat dziewięćdziesiątych, a takie czerstwe granie to ostatni krzyk mody?

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: „Fight Fire”
2. Najgorszy moment: Bolesne rozczarowanie gdy zdałem sobie sprawę, że „Over the Top” to jednak nie będzie cover Motorhead.
3. Analogia z innymi elementami kultury: poddaje partię
4. Skojarzenia muzyczne: „Adore” Smashing Pumpkins / „Ultra” „Depeche Mode” - oczywiście nie ten poziom
5. Kontekst: Materiał całkiem zgrabnie wpasuje się do OST z „Mortal Kombat 3” czy „Matrix 4”
6. Ciekawostka: ponoć Pure Reason Revolution przy pisaniu piosenek inspirowało się I i II Wojną Światową
7. Na dokładkę okładka: To główna siedziba ministerstwa prawdy?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza