wtorek, 31 maja 2011

03. Basik: Rowland S. Howard, "Teenage Snuff Film"

Rowland S. Howard - Teenage Snuff Film
Ocena: * * * * 1/2
Napełniam do połowy szklankę Jackiem Danielsem i odpalam ostatniego amerykańskiego Camela. Płyta rusza. „You’re bad to me like cigarettes / But I haven’t sucked enough of you yet” – pierwsze słowa zaśpiewane przez Rowlanda S. Howarda przesączają się przez dym. “I’ve lost the power I had to distinguish / Between what to ignite and what to extinguish”. Jego głos to wywołująca dreszcze mieszanka emocji: rezygnacji i akceptacji. Bez wyrzutów skierowanych przeciwko światu, bez globalnych nihilistycznych wizji i nieukierunkowanego gniewu. To słychać w jego głosie – wie, że to on jest odpowiedzialny. Dojrzałość tekstów wprost poraża. Nie ma miejsca na użalanie się nad sobą a zamiast wylewności jest wręcz poetycka spowiedź. Postanowienie poprawy nie istnieje. Jest za to palące pożądanie oczyszczenia.
Każdy kto dotarł do bieżącego akapitu pewnie myśli, że mamy do czynienia z kolejnym singer/songwriterem – nudziarzem grającym na pudle. I właśnie mówię: Pudło! Niesamowite teksty i głos Rowlanda to tylko jedne z aspektów dla których tą płytę trzeba przesłuchać. Na „Teenage Snuff Film” instrumentalnie wspomagają go rodacy Brian Hooper (z Beasts of Bourbon) oraz Mick Harvey (…naprawdę muszę pisać skąd? Weź, sam się dowiedz). Z jednej strony post-punk od lat płynący w żyłach muzyków w postaci sprzężeń oraz chłodnych pochodów basowych (genialny „Exit Everything) z drugiej stonowany „amerykański” (chyba miałeś na myśli „australijski”) blues/rock z gitarami na głębokich pogłosach i tremolo (jak „She Cried”) a końcówka płyty czyli „Sleep Alone” to już rasowy noise. Żeby rozładować dość gęstą atmosferę dostajemy smaczną whisky-rockową przeróbkę „White Wedding” Billy’ego Idola.
Na tej płycie współistnieją prawda i brud bez grama tandety, teatru i wymuszonego dramatyzmu. „Oczyszczenie” to słowo klucz a podane w tak szczerej i wciągającej oprawie poruszają nawet największego twardziela. Jak dużo takich płyt zanotowała historia, co? Łyk!

1. Najlepszy moment: „Dead Radio”, „Breakdown (and then…)”, „Exit Everything” i „Sleep Alone”
2. Najgorszy moment: Słabych momentów po prostu brak jednak nie wszystkie utwory sięgają intensywnością i przebojowością wyżej wymienionych.
3. Analogia z innymi elementami kultury: Brutalnie szczery tekst „Sleep Alone” nawiązuje do książki Louisa Ferdinanda Celine’a pt. „Podróż do kresu nocy”: „This is the journey to the edge of the night / I’ve got no companions only Celine on my side”.
4. Skojarzenia muzyczne: Gdyby Nick Cave And The Bad Seeds zamiast płyt „Let Love In”, “Murder Ballads” oraz “The Boatman’s Call” nagrali tylko jedną to brzmiałaby właśnie tak! Oczywiście nie ma się co dziwić ze względu na wspólną, bogatą przeszłość muzyków.
5. Kontekst: W pierwszej dekadzie XXI wieku Rowland S. Howard właściwie zniknął ze sceny ograniczając się do okazjonalnych występów. W październiku 2009 r. powstała druga solowa płyta „Pop Crimes” również warta uznania. Muzyk zmarł trzy miesiące później.
6. Ciekawostka: Rowland S. Howard zagrał jako muzyk występujący na scenie w trzech filmach: kultowym „Niebie nad Berlinem” (z Crime & City Solution), nieznanym „In Too Deep” (z Hugo Race) oraz gównianej ekranizacji książki Anne Rice „Królowa Potępionych” (wampir-gitarzysta).
7. Na dokładkę okładka: Imię artysty użyte w dopełniaczu w połączeniu z tytułem tworzy: „Rowland S. Howard’s Teenage Snuff Film” i sugeruje, że mamy do czynienia z plakatem filmu pokazującego prawdziwe tortury i inne okrucieństwa w reżyserii Howarda. W przenośni – reżysera swojego własnego (i nie tylko) nieszczęścia. Mocne!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza