piątek, 30 maja 2014

75. pilot kameleon: Bauhaus, Bela Lugosi's Dead


*****

Wcale nie był najwspanialszym ekranowym Drakulą. Zdecydowanie wolę w tej roli Maxa Schrecka czy Christophera Lee. Ale ta twarz, te dziwne oczka, w których było coś dziwnego, ten wschodnioeuropejski romantyzm. Tego nie miał nikt. Prawdziwy hrabia. Tragedia w życiu i na ekranie. No i ten kancik na werblu, gdy wszystko ocieka nie krwią, a dubowymi eksperymentami. Genialna prostota ocierająca się o prymityw. Grobowy głos i oczekiwanie na kumulację, której nigdy nie będzie. Najpiękniejszy pomnik.

Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: UNDEAD!












2. Najgorszy moment: Winyl ma dwie strony, zatem na stronie B też coś trzeba było wrzucić. No i wrzucili. I choć dobre, to gdzie tam tym drobinkom do strony A?















3. Analogia z innymi elementami kultury: Taka scena:















4. Skojarzenia muzyczne: Aaaaaaaaaaaaa.....















5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: Doktor Brew:















6. Ciekawostka: We wszystkich filmach o Drakuli należy zwracać uwagę na to, jak wyartykułowana zostaje poniższa fraza:












7. Na dokładkę okładka: Świetna, w klimacie, to jednak nigdy nie zrozumiem, dlaczego nie znalazł się na niej Bela Lugosi. Taka okładka byłaby świetna:


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza