czwartek, 28 lutego 2013

46. pilot kameleon: Nick Cave & The Bad Seeds, Push The Sky Away




Ocena: ****

Przygotowując się do napisania tej recenzji przypomniałem sobie o mojej drobnej korespondencji z Mikołajem. Jako że właściwie w całości dotyczy płyty „Push The Sky Away” pozwalam sobie na jej upublicznienie.

------ 

Kraków, 11.09.2012

Drogi Mikołaju!                             

Wiem, że nie jesteś od spełniania życzeń. Muszę jednak napisać do Ciebie tego maila, choćby nawet i najkrótszego. Sygnał ode mnie. Co z nowym albumem? Warren wreszcie zaczął komponować? Wiem, że zatrudniałeś go po to, by pisał, a nie dziadostwo odwalał. Jakby co, postrasz go, że masz już zastępcę, albo, że Blixa wraca… To zawsze działa. Wyrobisz się z zamknięciem tematu do Bożego Narodzenia? A przy okazji fajnie byłoby, gdybyś jednak szarpnął się na jakiś prezent dla mnie… Winyl by się zdał w sumie. A potem może jakaś wizyta w Polsce? Jakby co, ja zapraszam. Wiesz o tym nie od dziś.

Ściskam
Bartosz

------

Londyn, 19.09.2012
 
Drogi Bartoszu!

Wiesz, że nie jestem od spełniania życzeń. Nie spodziewaj się zatem płyty w tym roku. Co prawda mamy wszystko gotowe, ale premiera dopiero w przyszłym roku. Warren dowalił konkretnie, choć musiałem go na miesiąc w piwnicy zamknąć, żeby się wziął do roboty. Pół brody mu zgniło. Głód i wilgoć od dawna są najlepszą inspiracją. Blixa i Mick też kiedyś tak miewali, pamiętasz? Hahaha… Dawne czasy. Czy będziemy w Polsce? Prawdę mówiąc nie obchodzi mnie to. Jeśli tak, to ewentualnie chciałbym zahaczyć o jakiś festiwal na południu Polski. Miałbym bliżej do Krakowa. A jak się nie uda wpaść z The Bad Seeds, to odwiedzę Cię prywatnie. Pozdrów Basię i Bubę.

Ukłony
Nick

PS. Co do darmowego egzemplarza płyty. Specjalnie dla Ciebie zrobiłem mema z kotem. Łap i nie miej żalu!

--------------------------------------------------


Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: jest taki, że odbiór płyty jest podzielony na dwa obozy. Zachwyty i narzekania. Mnie „Push The Sky Away” urzekło. Urzekło, ale potrafię zrozumieć, że do tej płyty można podejść chłodno. Nie wdzięczy się ona, nie ma zbyt wielu melodii, jest cicho, choć to zupełnie inna cisza niż ta na „The Boatman’s Call”. Dla mnie lepsza. Generalnie prócz tego materiał jest w całości nerwem podszyty. A to perkusja, a to szarpany bas, a to kręcenie pokrętłami, a to skrzypeczki zaczną niespodziewanie zawodzić. Wyborne proporcje wszystkich elementów. No i Nick. Forma utrzymana. Wzorowo dozowano też materiał. Okolice 42 minut pysznie zadowalają. Album zaczyna również działać w nieoczekiwanym momencie. Trach! Bęc! Bach! Ale total, dlaczego to od początku nie zatrybiło? Czy już w tym momencie płyta roku? Chyba nie, ale w dyszce najprawdopodobniej zmieści się bankowo.
2. Najgorszy moment: wcale nie jest najgorszym. Tak, wiem, był tu już taki patent. Nad materiałem należy ostro popracować. Ja wiem, że kiedyś mądrowałem się Gombrowiczem, że dzieło samo powinno się narzucać. Ale wiadomo, tak się kroi towar, żeby było wygodnie. Mnie kopnęło dość mocno po trzech czy czterech przesłuchaniach. I trzyma nadal przy dwudziestym czy też trzydziestym, które najprawdopodobniej jest już za mną.
3. Analogia z innymi element kultury: Nick Cave. Zawsze erudyta. Pamiętam zachwyty Tomasza Beksińskiego nad Mikołajem. I jakoś bardzo mi to nie pasowało… Bo z krainy The Bad Seeds do terenów najbardziej cenionych przez Beksę były lata świetlne. Scheda punkowa kontra dziedzictwo Genesis najlepiej w marillionowatej formie. A może chodziło o kobiety? Niestety Beksa ten temat przegrał przez śmiertelny nokaut. Przy okazji polecam „Dziennik zapowiedzianej śmierci”, reż. Daniel Światły.
4. Skojarzenia muzyczne: Dziś luźno. Przypomniała mi się płyta Rolanda S. Howarda, którą kiedyś przybliżaliśmy na naszym blogu. Oczywiście Howard pozamiatał wszystko i wszystkich, by w tym momencie słodko spać w ziemi. A Nick ciągnie swój wózek od dawna i bez względu na współtowarzyszy raczej trzyma się wysokiego poziomu.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: dziwnie przegryza mi się ze smutkiem. Nie beznadziejnym, ale melancholijnym.
6. Ciekawostka: 1. Trwają dysputy od dłuższego czasu. Rojek zaprosi? Oni przyjmą zaproszenie? Off Festival nawiedzi Mikołaj Jaskinia?  Jak obstawiacie? 2. Linka do innej mojej recenzji tej płyty wkleję w komentarzach w niedalekiej przyszłości.
7. Na dokładkę okładka: Nick zdaje się mówić do roznegliżowanej kobiety: Ubierz się babo! Tam masz szafę z ciuchami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza