sobota, 29 października 2011

13. Basik: Jane's Addiction, "The Great Escape Artist"

Jane's Addiction - The Great Escape Artist

Ocena: * * * 3/4

Pierwszy wypuszczony na świat singiel z płyty „The Great Escape Artist” zatytułowany „End To The Lies” rozjechał mnie na kawałki. Świetnie osadzony groove, hałaśliwe gitary w tle i niesamowicie chwytliwa linia melodyczna. Następny numer promujący album – „The Irresistible Force” również zaostrzał apetyt, choć uderzał bardzo łagodną i przyjemną dla ucha produkcją niespotykaną raczej u JA. Jednym słowem, chłopaki podnieśli poprzeczkę dosyć wysoko jeszcze przed ukazaniem się dzieła. Czy udało im się ją przeskoczyć na albumie?
Po pierwszych przesłuchaniach płyta lekko mnie rozczarowała. Niby jest tutaj wszystko to, co na poprzednich albumach grupy: psychodelia, świetne melodie, puls, ale… „The Great Escape Artist” to płyta nieproporcjonalna. Z początku narzekałem, że mało tutaj dynamicznych kawałków. I faktycznie po stronie mocy pozostaje zwalający z nóg otwieracz „Underground”, dwa utwory singlowe oraz utwór ostatni. Pozostała część płyty zdecydowanie poziomem pierdolnięcia odstaje. Jest klimatycznie, przestrzennie, ale też w porównaniu z dorobkiem grupy mniej psychodelicznie, a bardziej konwencjonalnie. Dla przykładu, w takim „Curiosity Kills” czy „Twisted Tales” jadą niemal jak U2… Jeśli ktoś oczekuje powrotu do szalonych czasów „Ritual” albo „Nothing” może się grubo zawieść. Tak jak pisałem, na początku płyta i mnie rozczarowała, ale już po jakimś czasie nie mogłem się od niej uwolnić, bo ten album potrzebuje czasu, żeby dojrzeć i wypuścić soki. Żeby dać się nakręcić psychodelicznym transem przy „Ultimate Reason”, albo odlecieć przy drugiej części „Splash a Little Water On It”, albo wskoczyć na parkiet przy „I’ll Hit You Back”…
„The Great Escape Artist” to zbiór fenomenalnie wyprodukowanych ukrytych przebojów. Jedyne, co można mu zarzucić to brak spójności – płyta brzmi jak split nagrań Jane’s Addiction z projektami „pobocznymi” Farrella (patrz album solowy, drugi Porno For Pyros albo Satellite Party) I chyba to fanom wokalisty ta płyta spodoba się najbardziej. Ale przecież wszyscy kochamy Perry’ego, nie?

P.S. Życzę RHCP nagrania tak ultra przebojowej i zarazem niebanalnej płyty. Powodzenia.

1. Najlepszy moment: „Ultimate Reason” – utwór do odkrycia.
2. Najgorszy moment: „Words Right Out Of My Mouth” – niby mocny cios w ryj, ale bez charakteru. Może nie najgorszy, ale najsłabszy z zestawu.
3. Analogia z innymi elementami kultury: tytuł płyty oznacza kogoś, kto w mistrzowski sposób opanował ucieczkę od problemów życia codziennego – outsidera.
4. Skojarzenia muzyczne: wciąż Jane’s Addiction, Satellite Party, Porno For Pyros z „Good God’s Urge”
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa: do czegoś bardzo miłego.
6. Ciekawostka: Płyta w wersji limitowanej zawiera drugi dysk z koncertu z Meksyku z 2011 roku, o którym można by stworzyć dodatkową recenzję. Jest surowo i bardzo energetycznie. Warto!
7. Na dokładkę okładka: Trochę kicz, ale wszystkie atrybuty mające na celu oderwać nas od ponurej rzeczywistości i wprowadzić element baśniowy są na miejscu: książka, wóda, gitara i piękna niewiasta (na plakacie). Świetne logo.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza