sobota, 16 kwietnia 2011

01. Pilot kameleon: Budka Suflera, Cień wielkiej góry



Ocena: ***1/2

Z perspektywy lat „Cień wielkiej góry” nie pasuje do dorobku Budki Suflera. Co więcej, z tego powodu bardzo łatwo go przeoczyć. Któż może przewidzieć, że w twórczości tego zespołu może być płyta godna uwagi? Droga jaką przez lata przeszła Budka Suflera prowadziła z rejonów ambitnych na tereny, gdzie tania rozrywka sąsiaduje z biesiadą i kolędowaniem. To obszar zarezerwowany dla tej formacji. Początek był jednak nad wyraz obiecujący, a wszystkie inne płyty tego zespołu pozostają w „cieniu wielkiej góry”.
Domeną „Cienia wielkiej góry” są chwyty charakterystyczne dla rocka progresywnego. Patos, stylistyczny kalejdoskop, mocowanie się z większą formą czy ochocze wykorzystanie Mooga dają w ich wypadku intrygujący efekt dopełniony charakterystycznym głosem wokalisty. Budka bardziej asymiluje tropy odkryte przez innych, niż poszukuje własnych oryginalnych rozwiązań. Wypada to jednak bardzo przekonująco.
Bardzo ciekawie prezentują się teksty, które można traktować jako nawiązanie do powieści gotyckiej. Wprowadzanie atmosfery tajemnicy i wykorzystanie rekwizytów rodem z XIX-wiecznej powieści tajemnic daje intrygujący efekt i pozwala wysnuć tezę, że debiut Budki Suflera jest pierwszym polskim muzycznym manifestem nurtu gotyckiego.
Powieść gotycka w czystej formie nie wydała żadnego arcydzieła. Pewne jej elementy zostały jednak z powodzeniem przejęte przez romantyków i przefiltrowane przez ich wrażliwość. Kultywowanie twórczości w duchu czystego gotycyzmu oznaczało pogodzenie się z własną wtórnością. Istniejący zaczyn musiał zostać zmodyfikowany, by objawić własną indywidualność. Budka na debiucie znajduje się właśnie na takiej granicy. Dokonała delikatnych modyfikacji, które wymagały następnego kroku. Gdyby go wykonała, moglibyśmy spodziewać się płyt znacznie większego kalibru niż tych które otrzymaliśmy. Takiej jak w przypadku powieści gotyckiej.

Kwestionariusz
1. Najlepszy moment: Funkowy riff „Szalonego konia” 11:35.
2. Najgorszy moment. Wokal Krzysztofa Cugowskiego został skażony w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Ciągła obecność wątpliwego repertuaru Budki Suflera we wszystkich mediach dała się we znaki i kompletnie obrzydziła jego głos.
3. Analogia z innymi elementami kultury. Powieść gotycka, o czym pisałem w tekście recenzji. Teraz kilka fragmentów wyrwanych na chybił trafił: „Od gór pędzą konie”, „już blisko są, nad miasto kładą się ich cienie”. „Idę przez pusty pałac”, „uderzył deszcz wybuchła noc” „ktoś na skrzypcach gra, gotyckie odrzwia chylą się”, „widziałem jak wygląda mroczny brzeg”.
4. Skojarzenia muzyczne. King Crimson. Partie gitary z utworu „Szalony koń” frippują. Deep Purple. Partie gitary czasem purpurowe są. No a na koniec Joe Cocker wyczuwalny w wokalu Cugowskiego.
5. Kontekst. Cugowski senatorem. „Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!”.
6. Ciekawostka. Przez lata wydanie kompaktowe osiągało horrendalne sumy na aukcjach internetowych. Dzięki ubiegłorocznej reedycji wszystko wróciło do normy.
7. Na dokładkę okładka. Niemenowe obrazy, sbb-owskie bazgroły, breakoutowe fotografie Nalepy znacznie lepiej się prezentują niż propozycja Budki. Nic szczególnego, choć mogło być gorzej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza