Ocena: * * * *
Tomasz Budzyński nigdy nie był znany z chodzenia na łatwiznę. Od zawsze lubił zaskakiwać słuchacza i nie inaczej jest tym razem. „Osobliwości” - najnowsza (trzecia już z kolei) płyta solowa oparte są na muzyce napisanej przez Budzyńskiego do przedstawienia teatralnego „Iuvenilium permanens”. Jest to album niewątpliwie wymagająca od słuchacza nieco uwagi lecz ta inwestycja jest jak najbardziej opłacalna.
Niewątpliwym novum w jego muzyce jest to, że utwory zbudowane są wokół loopów. Jednak brzmią one zdecydowanie organicznie, a nawet korzennie. Utwory budowane na tej podstawie skłaniają się ku minimalizmowi lecz nie monotonii. W dodatku jest to materiał bardzo różnorodny, choć na swój sposób spójny. Wyczuwam w tym ducha Kapitana Byczeserce.
W tej muzyce wpływy bliskowschodnie mieszają się z potężnymi acz bujającymi riffami. i innymi dziwnościami. Dla przykładu w „Amor sui” słyszymy nu jazz, a eksperymenty wokalne w „Człowiek nie jest sam” przywodzą na myśl Diamandę Galas. Okazjonalnie na okrasę pojawiają się różne drobne dodatki w rodzaju odgłosów owadów czy dźwięków flippera.
Płyta jest nastrojowa czy nawet nieco mroczna. Jest to jednak przełamywany próbkami niepospolitego poczucia humoru. Wsamplowane tango w „Wio Garbusku” czy „Bestiarium” brzmiące jak imprezka u DJ Moreau nieźle rozładowują atmosferę.
Ostatnie płyty Armii pozwalały się domyślać, że ta płyta będzie brzmieć nieoczekiwanie. Mimo to „Osobliwości” i tak zaskakują. Powstał intrygujący i wyjątkowo brzmiący album. Budzy niczym dobre wino szlachetnieje z wiekiem, a jego muzyka czaruje coraz bogatszym bukietem dźwięków.
Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: dramatyczny „Człowiek nie jest sam”.
2. Najgorszy moment: Ten bit w „Wio garbusku” jest stanowczo zbyt nachalny.
3. Analogia z innymi elementami kultury: Nawiązanie do „Krótkiej historii czasu„ Stephena Hawkinga.
4. Skojarzenia muzyczne: Choć każdy utwór mi się z czymś kojarzy to jednak nie potrafię płyty jako całości z niczym porównać.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: "Blade Runner" mógłby nieźle pasować.
6. Ciekawostka. Płytę kończą cichnące odgłosy deszczu, jest to oczywiste nawiązanie do „Raining Blood”.
7. Na dokładkę okładka. W pierwszej chwili myślałem, że to omyłkowo postawiona na głowie Wieża Babel Breugla. Bliższe oględziny ujawniły, że to miasto w chmurach jest celowo zbudowane na opak. Pasuje to do płyty.
Niewątpliwym novum w jego muzyce jest to, że utwory zbudowane są wokół loopów. Jednak brzmią one zdecydowanie organicznie, a nawet korzennie. Utwory budowane na tej podstawie skłaniają się ku minimalizmowi lecz nie monotonii. W dodatku jest to materiał bardzo różnorodny, choć na swój sposób spójny. Wyczuwam w tym ducha Kapitana Byczeserce.
W tej muzyce wpływy bliskowschodnie mieszają się z potężnymi acz bujającymi riffami. i innymi dziwnościami. Dla przykładu w „Amor sui” słyszymy nu jazz, a eksperymenty wokalne w „Człowiek nie jest sam” przywodzą na myśl Diamandę Galas. Okazjonalnie na okrasę pojawiają się różne drobne dodatki w rodzaju odgłosów owadów czy dźwięków flippera.
Płyta jest nastrojowa czy nawet nieco mroczna. Jest to jednak przełamywany próbkami niepospolitego poczucia humoru. Wsamplowane tango w „Wio Garbusku” czy „Bestiarium” brzmiące jak imprezka u DJ Moreau nieźle rozładowują atmosferę.
Ostatnie płyty Armii pozwalały się domyślać, że ta płyta będzie brzmieć nieoczekiwanie. Mimo to „Osobliwości” i tak zaskakują. Powstał intrygujący i wyjątkowo brzmiący album. Budzy niczym dobre wino szlachetnieje z wiekiem, a jego muzyka czaruje coraz bogatszym bukietem dźwięków.
Kwestionariusz:
1. Najlepszy moment: dramatyczny „Człowiek nie jest sam”.
2. Najgorszy moment: Ten bit w „Wio garbusku” jest stanowczo zbyt nachalny.
3. Analogia z innymi elementami kultury: Nawiązanie do „Krótkiej historii czasu„ Stephena Hawkinga.
4. Skojarzenia muzyczne: Choć każdy utwór mi się z czymś kojarzy to jednak nie potrafię płyty jako całości z niczym porównać.
5. Pasuje jako ścieżka dźwiękowa do: "Blade Runner" mógłby nieźle pasować.
6. Ciekawostka. Płytę kończą cichnące odgłosy deszczu, jest to oczywiste nawiązanie do „Raining Blood”.
7. Na dokładkę okładka. W pierwszej chwili myślałem, że to omyłkowo postawiona na głowie Wieża Babel Breugla. Bliższe oględziny ujawniły, że to miasto w chmurach jest celowo zbudowane na opak. Pasuje to do płyty.